Polski Deutsch

Jesteś niezalogowany
NOWE KONTO



ä ß ö ü ą ę ś ć ł ń ó ż ź

Nie znaleziono żadnego obiektu
Szukaj Wyczyść

 
 
 
 
Żarek we wspomnieniach byłej mieszkanki
Autor: maras - Administrator°, Data dodania: 2016-02-23 09:59:55, Aktualizacja: 2016-02-23 09:59:55, Odsłon: 1321

Wieś Żarek (wcześniej Bremberg, Brachów -Brechelshof) została zasiedlona przez repatriantów z Kresów

Wieś Żarek (wcześniej Bremberg, Brachów -Brechelshof) została zasiedlona przez repatriantów z Kresów - głównie z Gródka Jagiellońskiego. Pierwszy transport wyjechał 14.09.1945 - do Żarka dotarli 30.09.1945. Pierwszy związek małżeński zawarli w Jaworze w USC i w kościele Zofia Zwierzchowska i Jan Gałuszka 29.10.1945 r. Żarkowianie zastali zniszczoną wskutek działań wojennych wieś, bez mostu. Początkowo w wiosce mieszkali żołnierze sowieccy. Polacy przez prawie rok mieszkali razem z Niemcami. Niemcy wyjeżdżali 16.08.1946 r. Ci ludzie, ofiary wojny, zaprzyjaźnili się ze sobą. Za fabryką stał rozbity czołg niemiecki. Żarkowiane pola znajdujące się w tamtych okolicach nazywali "Za czołgiem". Most najpierw był drewniany, wykonany przez saperów, później wybudowano już ten most, który znaliśmy - kamienny. Były też 2 mostki metalowo-drewniane. W każdym domu należało naprawiać dach, stolarkę okienną (szyby były powybijane) i często stropy. Drzwi od prawie wszystkich domów i stodół były wyniesione za wioskę - służyły jako zadaszenie okopów, były przysypane ziemią. W miejscu pól były okopy i zasieki, po rozminowaniu pól przez saperów - zasypywano doły i na wiosnę 1946 przystąpili do zasiewów, zboże i ziemniaki, konie, krowy dostawali z przydziału UNR-y - spłaty były rozłożone na raty. Polacy w pierwszej kolejności też przenosili w inne miejsca składowiska obornika, które znajdowały się na podwórkach. Wioska leżała po obu stronach Nysy Szalonej. Składała się również z przyczółków - Brachów, gdzie znajdowały się bloki PGR i stacja kolejowa oraz ruiny pałacu i klasztoru oraz park przypałacowy, a także piękny staw, całość ogrodzona murem z wieloma wejściami oraz nazwana Bania część, gdzie po wojnie Rosjanie mieli łaźnię (stąd nazwa) w tej części - kościółek pw. Serca Pana Jezusa. Był też przyczółek od strony Męcinki, gdzie przechodził najostrzejszy front, tam uległy zniszczeniu wszystkie domy, pozostały rumowiska i sady nazwane Spalonka. W wiosce znajdowała się zapora wodna, fabryka przetworów kostnych, SKR, piaskownia, wyeksploatowane nieczynne kamieniołomy. W niedzielę na boisku odbywały się mecze piłki nożnej. W świetlicy odbywały się różne imprezy: przedstawienia, zabawy taneczne, raz w roku opłatek - zabawa taneczna z udziałem proboszcza ze Słupa. W niedzielę przy adapterze, później przy magnetofonie - potańcówki dla młodzieży, uczestnikami byli też mieszkańcy okolicznych miejscowości, kino objazdowe. W miejscowości dzieci uczyły się w dwóch budynkach szkolnych - w szkole głównej i w drugim budynku w pobliżu fabryki, nazywanym "willa". Żarkowian łączyła silna więź, podejmowali wiele inicjatyw - społecznie naprawiali drogi, w święta Bożego Narodzenia młodzież kolędowała pod każdym domem. Mężczyźni na koniach w dniu Trzech króli również kolędowali - zebrane datki przeznaczano na bieżące potrzeby parafii Słup. Ochotnicza Straż Pożarna działała bardzo aktywnie, ratowano lasy i dobytek wielu rodzin. W każdą sobotę zamiatano wszystkie podwórka i ulice. Żarkowianie przyjechali z terenu Galicji, dzięki ich pracowitości wieś była czysta i zadbana. W 1978 roku z powodu konieczności wybudowania zbiornika wody pitnej - wieś została całkowicie zlikwidowana. W miejscu wsi znajduje się zbiornik wodny Słup. Mieszkańcy od kilku lat spotykają się w Żarku, korzystając z uprzejmości rodziny Gronostal - właścicieli działki, na której znajduje się. m.in. kapliczka. Przekazana mieszkańcom wsi przez Niemców legenda o podziemnym przejściu z kościoła w Słupie do kaplicy we wsi Żarek. Podobno z kościoła w Słupie prowadziło podziemne przejście aż do kaplicy we wsi Żarek, która była częścią klasztoru, w którym żyły zakonnice o tak surowej regule, że nie wolno im było nawet się pokazać wśród ludzi i dlatego szły do słupskiego kościoła owym tajemniczym, podziemnym korytarzem. W ścianę kościoła wmurowano tablicę nagrobkową z 1555 r. przedstawiającą postać niewieścią w starodawnym stroju, który wygląda tak, jakby miała zawiązane usta. Nad tablicą znajdowało się dawniej małe zakratowane okienko. Było to prawdopodobnie miejsce pokuty lub kaźni jakiejś kobiety, która dopuściła się zdrady tajemnicy. Niemcy bardzo czcili rosnące za wioską drzewo nazywane Wunder kiefer - cudowna sosna. Stał przy nim krzyż . Przekazali Polakom opowieść o zasadzeniu sosny w trakcie zakładu - jest Bóg czy nie ma - jeżeli jest to drzewo wyrośnie. Oczywiście wyrosła okazała sosna z korzeniami w miejscu konarów, były na niej zielone igły. Nikt nie rozumiał, co oznacza przepowiednia, że drzewo uschnie, gdy wioska zniknie. Zrozumieliśmy to w roku, kiedy zaczęto wysiedlanie wioski. Krzyż, który Żarkowianie stawiali w miejscu poprzedniego - spróchniałego i zawalonego w czasie burzy - stoi do dziś.

******Ludzie z wioski opowiadali również o spotykanym za wioską w okolicach fabryki - ogromnym wężu grubym jak ręka i tak długim, że zajmował szerokość drogi /ok.3,5-4 metrów. Konie na widok węża podobno płoszyły się. Prawdopodobnie pochodził z rozbitego wskutek działań wojennych - terrarium pałacowego, zimował pod zabudowaniami fabryki, gdzie było ciepło.

KrystynaP


/ /
maras - Administrator | 2016-02-23 10:01:27
Warto przeczytać wspomnienia kol. Krystyny, byłej mieszkanki nieistniejącej wsi Żarek.
Qwerty79 | 2016-02-25 16:38:23
Wspomnienia tzw. "z pierwszej ręki" są najwspanialszymi pomnikami historii, niestety bardzo nietrwałymi. Świetnie, że P. Krystyna podzieliła się nimi na forum.
tw111 | 2016-02-27 18:32:32
Bardzo ciekawy artykuł, żywa historia... niezwykle klimatyczna.. i ten wąż, który mnie bardzo zaciekawił. Jest coś w czasach wojen i przemian, kiedy dzieją się rzeczy niespotykane i dziwne.. kiedy np. zwierzęta dość egzotyczne uciekają z niewoli, kiedy dotychczasowy porządek społeczny rozsypuje się.. widok afrykańskich zwierząt opętańczo biegnących przed siebie w mrok, kiedy system się wali i wszystko jest jakieś inne i dziwne.. jest w tym jakieś przesłanie i przestroga. To piękne, że ktoś może opowiedzieć historię miejsc, które są obecnie.. na dnie zbiornika..
Stan | 2017-05-10 12:57:32
Obie sąsiadujące ze sobą wioski, nie miały oficjalnych przysiółków po 1945 r.
Nazwy miejscowości po 1945 r.
Żarek, wieś, powiat jaworski, dawne Bremberg [M. P. 1947 nr 37 poz. 297, obow. od 15.03.1947 r.].
= = =
Brachów, wieś, pow. jaworski [M. P. 1947 nr 37 poz. 297, obow. od 15.03.1947 r.]
W nieustalonym czasie obie wsie zostały zniesione. W aktualnym Wykazie miejscowości (2013) - nie ujęte. Źródło: ISAP: