Polski Deutsch

Jesteś niezalogowany
NOWE KONTO



ä ß ö ü ą ę ś ć ł ń ó ż ź

Nie znaleziono żadnego obiektu
Szukaj Wyczyść

 
 
 
 
Dole i niedole polskiego rzemiosła
Autor: Babinicz°, Data dodania: 2015-12-30 21:07:24, Aktualizacja: 2016-12-28 11:51:06, Odsłon: 1422

Dole i niedole polskiego rzemiosła.

    


 Pionierzy Miasta Prochowic


                                                                                                                                                                                                             

Dawny zakład fotograficzny który powstał w 1945 roku.

       Pochodzi z Zawiercia z polskiej rodziny z tradycjami rzemieślniczymi. Jej przygoda z fotografią zaczęła się po ukończeniu szkoły. Zaciekawiona techniką wykonywania zdjęć postanowiła wyuczyć się zawodu. Podjęła pracę, a zarazem naukę zawodu w zakładzie fotograficznym w Zawierciu.

     1939 r. wojska niemieckie przekroczyły granice Polski, rozpoczynając II wojnę światową.  8 października 1939, dekretem kanclerza Rzeszy, Adolfa Hitlera, do Niemiec zostały włączone ziemie polskie.  Narastały masowe prześladowania Polaków, przymusowe roboty, masowe łapanki uliczne.Pracując dalej w zakładzie fotograficznym zdobywała wiedzę, a po pewnym okresie uprawnienia do wykonywania tego zawodu.

   20 stycznia 1945 miasto zostało wyzwolone. Trudno opisać to uczucie niezmiernej ulgi, jakie nas ogarnęło. Zbliżał się koniec nieszczęsnej wojny.

      W następnych miesiącach na nowo tworzyła się Polska administracja. Brakowało wszystkiego. Mimo to Polacy nie próżnowali - przemysł w każdej dziedzinie rozwijał się małymi krokami. Po pewnym czasie nowe władze organizowały akcje wyjazdu na Ziemie Odzyskane, ale te początkowo nie cieszyły się popularnością. Pewnego razu w Izbie Handlowej Pani Ligia otrzymała propozycję. Namówiono ją na wyjazd na ziemie odzyskane - otrzymała zapewnienie o możliwości otworzenia własnego zakładu fotograficznego, po namowie zarejestrowała się na wyjazd. Przydział padł na miasto Lignica (Legnica). Przekonała rodzinę do wyjazdu. Zabrała sprzęt fotograficzny oraz podstawowe wyposażenie ciemni i ruszyła w długą podróż po kraju. Po dotarciu do Legnicy w tamtejszym urzędzie wydali potrzebne zaświadczenie i otrzymali przydział do Parchowic (Prochowic)

      Pani Ligia pojawiła się w Prochowicach z dużym bagażem życiowych doświadczeń oraz z pierwszą falą osadników. Pierwsze grupy pionierów dotarły do miasteczka w 1945 roku. W tej większej zorganizowanej ekipie było kilka rodzin, a wśród nich kilku rzemieślników. To właśnie oni uruchamiali zakłady użyteczności publicznej i produkcyjnej, z potrzeby służby pracy na ziemi, którą mieli zagospodarować. Przyczynili się do uruchomienia i sprawnego funkcjonowania zakładów oraz sklepów i warsztatów: piekarniczych, rzeźniczych, szewskich, krawieckich, fryzjerskich, stolarskich, ślusarskich i kowalskich.

     Pani Ligia stara się i otrzymuje przydział na lokal w Rynku. Nie było tam żadnego wyposażenia, całość należało urządzać od zera. Koniec podróży nie stanowił jeszcze końca trudności. Czasami był to dopiero ich początek. Problemów było wiele, bo brakowało wszystkiego. Po pewnym czasie tworzy i wyposaża swój pierwszy zakład fotograficzny. W środku zakładu główne miejsce zajmuje studyjny aparat wielkoformatowy. Oprawa matówki wraz z kasetami wykonane były z drewna. Kasety do aparatu zawierały płyty szklane w formacie 13 x 18 cm. Aparat był wyposażony w obiektyw. Całość z powodu swoich dużych rozmiarów zamontowana była na drewnianym statywie. Pani Ligia przygotowuje tła oraz wyposażenie ciemni do obróbki zdjęć. Stara się o niezbędną chemię. Obok wejścia organizuje dużą witrynę do prezentowania zdjęć. Sam zakład  fotograficzny mimo trudów, wreszcie rozpoczyna swą działalność pod koniec 1945 roku.

 

 

Fragment zakładu fotograficznego w latach 50.
Wyposażenie ciemni na początku działalności.

 

 

     

 

 

Dawna obróbka zdjęć odbywała się w ciemni, gdzie fotograf mógł ingerować zarówno w zdjęcie, jak i w klisze. „Photoshop w dłoniach” - plamki, cienie pod oczami, blizny - to wszystko trzeba było pousuwać ręcznie na negatywie. Najpierw pokrywało się go po stronie emulsji kalafonią z terpentyną, żeby zmatowić. Potem za pomocą ostro zatemperowanych ołówków kładąc lekko kreski i nie wychodząc poza granicę jasne­go pola poprawiało się urodę. Do retuszu plamek i rys można także używać tuszu lub farby wodnej nakładanej za pomocą bardzo cienkiego pędzelka.

Do miasta przybywają kolejne grupy osadników, którzy otrzymali przydział. W mieście atmosfera robi się coraz raźniejsza. W samych Prochowicach stacjonują wojska rosyjskie, które zajmują strategiczne obiekty, w mieście mieszkała jeszcze część obywateli niemieckich. Część z nich zatrudniona była do pracy przez Rosjan. Jak wielu innych osadników Polaków Pani Ligia z rodziną tworzyła nową społeczność Prochowic. W pierwszych latach działalności klientów było niewielu. Żołnierze radzieccy fotografują się chętnie. Jest też zapotrzebowanie na zdjęcia, które wymagane są przy wystawianiu nowych dokumentów.                                                                      

Nakaz wydania.

          W następnych latach Urząd Likwidacyjny pobierał opłatę dla Skarbu Państwa, w przeciwnym razie rekwirował wyposażenia sklepowe rzemieślnikom. Odbierano na podstawie protokołu, a za to, co zostało, należało zapłacić. Nowy system świadomie zmierzał do utrudniania działalności, eliminował gospodarkę prywatną, nakładając na warsztaty rzemieślnicze podatki i tzw. domiary, utrudniając dostęp do surowców. Coraz trudniej było prowadzić zakłady rzemieślnicze

 

Ligia z kuzynką z Zawiercia.

 

      Pani Ligia fotografuje też wydarzenia z życia małego miasteczka. W kraju, w latach 60-tych następuje duży rozwój produkcji w przemyśle fotograficznym. Na rynek trafia coraz więcej sprzętu fotograficznego, do którego był coraz lepszy dostęp. Pojawiają się aparaty Druch, Fenix, Start, Ami, Dix oraz Zefir. Na zmianę przyjmowane są do obróbki filmy FOTON, ORWO, NC19, NC21, filmy i negatywy wykonane Zorkami, Zenithami, Smienami, Druhami, aparatami Practica. Zdjęcia robiono do wszelkiego rodzaju dokumentów.

 

Dawny zakład fotograficzny w Rynku w początku lat 50 tych.

           Zakład ten z pewnością świetnie pamiętany jest przez starszych mieszkańców Prochowic, a w niejednym domu znajdują się, wśród rodzinnych fotografii, zdjęcia w nim wykonane. Postacie zmieniają się z biegiem lat. Każda stara fotografia zawiera duszę osoby fotografowanej, a dusza ta żyje tak długo, jak ktoś jeszcze o tej osobie pamięta. Czasy zmieniają się z biegiem lat. Pojawiają się coraz to nowe pokolenia, a stare ustępują im miejsca. Oglądanie starych fotografii przypomina czytanie powieści o przemijaniu.
Czas mija, a wraz z nim zmieniają się ludzie, obyczaje i nawyki i otoczenie. Nie zmienia się tylko stara fotografia. Jest taka sama jak kiedyś. Przypomina swoistą podróż w czasie. Od każdego z nas zależy na jak długo chcemy w niej uczestniczyć, bowiem stara fotografia nieustannie nas urzeka i skłania do refleksji nad przeszłością. Zdarzenia nie opisane znikają wraz z ostatnimi świadkami ich zaistnienia, a ludzie umierają i często nikt o nich później nie pamięta. Jedną z niewielu rzeczy, jaką później po sobie pozostawiają są stare fotografie. Począwszy od 1945 roku  dla których Ziemia Prochowicka stała się nowym domem. „Foto Ligia”, choć już nie istnieje, stanowił jak dotąd najdłużej działający zakład fotograficzny w Prochowicach.

 

 

 


 

 

Opracował: Babinicz.


/ / / 17-29 / 22 /
FM | 2015-12-31 08:05:28
Bardzo dobry artykuł o osobie, o której zapewne nigdy byśmy się dowiedzieli mimo że w swoim życiu bardzo wiele zrobiła dla Prochowic dokumentując fotografiami powojenne dzieje miejscowości, gratulacje.
Babinicz | 2016-01-02 18:25:30
Muszę przyznać, że od dość dawna przymierzałem się do napisania tego artykułu. Po skończeniu stwierdziłem, że wyszło tego zbyt dużo, więc zmniejszyłem do minimum. Bardzo mi miło, że zwróciłeś na niego uwagę. Dziękuję za miłe słowa. Pozdrawiam
Lekok | 2016-01-02 20:31:23
Gratuluję.
prochowiczanin | 2016-01-03 17:22:05
Wspaniały artykuł,szkoda ze pan go skrucił bo jest bardzo ciekawy, troche pamiętam tą panią z początku tat 80tych jak chodzilem z mamą robic zdjęcia do fotografa. Chyba wszystkie starsze zdjęcia z mojego rodzinnego albumu wyszły z pod ręki pani Ligi
Babinicz | 2016-01-11 14:38:43
Dzięki wielkie :)
WaldemarŁ | 2016-12-26 13:36:10
Gdy jeszcze mieszkaliśmy w Prochowicach to po raz pierwszy pamiętam gdy Pani Ligia robiła mi zdjęcie z pierwszej komunii świętej w kościele. Oraz w tym zakładzie fotograficznym do którego przychodziło się całymi rodzinami, w odświętnych strojach, by zrobić sobie pamiątkowe zdjęcie. Ten artykuł to także ukłon w stronę historii i losów mieszkańców.
PP - Administrator | 2016-12-28 12:08:21
Zawarł Pan tu wiele ciekawych wątków, wartych osobnych artykułów. Bardzo dobry początek zatem, proszę publikować dalej. Przy okazji poprawiłem kilka literówek i dodałem podpisy pod miniaturkami.
elizabeth | 2017-03-11 23:22:03
Historie zwykłe i niezwykłe prosto z życia. Ciekawe opowiadanie. W artykule jest dokument (nakaz wydania). Podejrzewam, że to tylko fragment, czy jest on w Twoim posiadaniu? Posiadasz inne?